Dzień zaczął się wielkim oczekiwaniem na przyjazd mojego starszego dziecięcia z koloni. Po żmudnym odliczaniu godzin w końcu nadeszła pora na wyjazd po odbiór. A tu pogoda w kratkę, właściwie to zimno jak wyjdzie słońce to znów gorąco. Po drodze spotkał nas przelotny deszcz. Dziecię me odebraliśmy w słońcu na szczęście. Zdążyliśmy dojechać do domu okrutnie się zachmurzyło. Zaczęło padać. Jak myślałam, że tak juz będzie do końca dnia wyszła przepiękna , podwójna tęcza. To na szczęście.
Ależ Ci się udało uchwycić :-) Ja też wierzę, że to na szczęście, tym bardziej, że jadąc dziś z Bornego minęłam na autobus z napisem Carpe Diem i wielkim krzyżem na przednim siedzeniu!!! Jechałam dalej z duszą na ramieniu! Przy wjeździe do Śremu czekała na mnie przepiękna tęcza, dusza wróciła na swoje miejsce ;-)
Prowadzę małe centrum kreatywnej twórczości, w którym dzieje się bardzo dużo. Aby miłe chwile nie uciekły stąd ten blog. Jest to blog po trosze o mnie, o miejscu, które stworzyłam,o fajnych ludziach,o pasjach, robótkach, warsztatach kraftowych, kawie... i długo by wyliczać.
Ależ Ci się udało uchwycić :-) Ja też wierzę, że to na szczęście, tym bardziej, że jadąc dziś z Bornego minęłam na autobus z napisem Carpe Diem i wielkim krzyżem na przednim siedzeniu!!! Jechałam dalej z duszą na ramieniu! Przy wjeździe do Śremu czekała na mnie przepiękna tęcza, dusza wróciła na swoje miejsce ;-)
OdpowiedzUsuń