niedziela, 6 lutego 2011

Walenty.

Przygotowania do Walentynek trwają także i u nas. Serca, serca wszechobecne są: papierowe, pleksa, styropianowe, drewniane.
Warsztaty sercowe, pokaz itp.


A w Walentyki wszystkie pary pojawiające się "W Malowanym Kufrze" otrzymają specjalny walentynkowy rabat:) Zapraszamy.

piątek, 4 lutego 2011

Po filmie.

Oglądałam ostatnio film "Maria Antonina". Wnętrza, stroje, fryzury, szampan ,fryzury wszystko bogato zdobione. I tak mnie natchnęło aby zrobić coś podobnego, taka małą namiastkę. Ciekawe co by na to powiedziała Antośka.

wtorek, 1 lutego 2011

Czas serc.

Ferie minęły szybko. Akumulatory naładowane. A tu cichcem zbliża się kolejne święto - Walentynki. Nie przepadam z tzw amerykanizacją i przejmowaniem wszystkiego. Jednak to święto, również przjęte, jest bardzo sympatyczne. Tak sympatycznie sie robi wokół. Ja uważam, że nie chodzi tu tylko oto, aby pamiętać o ukochanej osobie, ale też o bliskich, dzieciach, przyjaciołach. Słowem, aby mieć życzenia dla wszystkich, na których nam zależy. Taki kolejny mały ciepły dzięń w środku zimy.

wtorek, 18 stycznia 2011

Karnawał.

Bardzo lubię poszaleć sobie z brokatem. Z reguły wyżywam się na bombkach i ozdobach świątecznych. A tu proszę dostałam super maski karnawałowe do ozdabiania i szaleństwo brokatowe trwa. Karnawał trwa. Dodatkowo wszelakie konturówki i złocenia są bardzo miło widziane. Maska z niebieskimi powiekami wykonana przez przesympatyczną kursantkę Basię.





czwartek, 13 stycznia 2011

Kwiaty.

Dziś na warsztatach w Tomaszowie zrobiłyśmy całą górę kolorowych kwiatów. Może te barwy przybliżą nas trochę do wiosny.



wtorek, 11 stycznia 2011

Warsztaty z EI.

Raz w miesiącu goszczę u siebie osoby z Klubu Miłośników Ekspressu Ilustrowanego. Panie każdorazowo wykonują pracę w innej technice. Robiłyśmy już bombki, kartki teraz przyszła kolej na deseczki. Panie z warsztatu na warsztat stają się coraz bardziej wkręcone w świat hobbystyczny. I tak trzymać.

środa, 5 stycznia 2011

Klimaty świateczne.

Było, minęło ale zapewne jeszcze w każdym domu świeci się choinka. Dlatego też pozwalam sobie na prezentacje przedświątecznej pracy. Jest to kolejny pomysł na bombkę lub na szopka jak kto woli. Szopka jest trójwymiarowa, nie wiem czy na zdjęciu jest to dobrze widoczne. Do trójwymiaru zastosowałam technikę sosspeso.

piątek, 17 grudnia 2010

Świątecznie.

Święta święta, goni czas, gonią ludzie, gonią prezenty wszystko jakoś dziwnie przyspiesza. Ja jednak lubię ten okres przedświąteczny. Słychać piosenki świąteczne , choinki się stroją w lampki, domy w światełka, dzieci szykują jasełka i listy do Świętego Mikołaja jakoś się robi milej pomimo trzaskającego mrozu i kłopotów komunikacyjnych.
Tu parę zaległości światecznych.
Zbyszek nasz rodzynek plenerowy popełnił piękną trójwymiarową bombkę z domkiem, jeziorkiem, drzewkami i choinkami.


Tutaj kolejny dowód na to , że decu można zrobić na każdej powierzchni. Jadzia zrobiła cudny kamień. Motyw bardzo na czasie i doskonale wtopił się w tło. Kamień jest lekko chropowaty więc jakiekolwiek trudności przy naklejaniu serwetki pozostają niezauważone. Zdjęcie może nie oddaje wspaniałości kamienia ze względu na blikowanie aparatu, ale i tak warto podziwiać.

środa, 8 grudnia 2010

Anioły.

Każdy ma inne wyobrażenie aniołka. Są dziecinne i te zupełnie poważne, są skromne i takie bardzo barokowe, są stylizowane i normalne, i wiele, wiele innych. Osobiście bardzo wierzę w dobre duchy - anioły. Myślę, że wiele razy ratowały mnie z opresji. Czuwają nad wszystkimi, pracowite, dzielne istotki.
Okres przedświąteczny jest szczególny, kojarzący się z cudami, świętą rodziną, aniołami. Dlatego też w tym okresie aniołów jest wszędzie bardzo dużo.
Tutaj kilka przykładów moich aniołków.


środa, 1 grudnia 2010

Początek zimy.

Nie wiem jak u was ale, w Łodzi początek zimy dał się mocno we znaki. Ja od dwóch dni staram się dojechać do Łodzi ( mieszkam tuż po Łodzią). Drogi dojazdowe okropne. Pierwszego dnia wyjechałam z domu na główna trasę. Ujechałam zaledwie kilometr i stanęłam w korku. Postałam sobie tak ponad godzinę nie ruszając się z miejsca po czym zawróciłam. Następnego dnia pojechałam inną trasą, a tam niespodzianka, kolejny korek. Z tym ,że tutaj nie było jak zawrócić, bo korek był w obie strony. Z jednej strony drogę blokował ustawiony w poprzek autobus, z drugiej górka pod, którą nie mogły wjechać większe samochody. Pięknie po prostu. Udało mi się jakoś zawrócić i już po trzech godzinach wydarłam się jakoś.
Cóż po prostu nasze realia zima jak zwykle zaskakuje.