środa, 3 listopada 2010

Pudełko różane.

Mam słabość do dzikiej róży. Przede wszystkim pięknie ona wygląda jeszcze piękniej pachnie. Ostatnio też, udało mi się kupić konfitury z dzikiej róży. Rano do świeżych bułeczek lub do popołudniowej, leniwej kawki, pycha.
Nie ma więc w tym nic dziwnego, że motyw ten należy do moich ulubionych. Przede wszystkim pięknie wychodzi, pasuje kolorystycznie prawie do wszystkiego i jest bardzo wdzięczny do cieniowania. Tutaj zastosowałam go na pudełku-toaletce. Całość jest z góry postarzona krakiem dwuskładnikowym dodakowo nałożone są elenety wypukłe z pasty strukturalnej.


sobota, 30 października 2010

Hellowen.

Małe przedmioty są urocze. Czasem zbieram , czasem dostaję i za każdym razem cieszą. W naszej kulturze to święto wygląda, jak dla mnie, trochę dziwacznie.Przejmujemy pomału wszystko z zachodu.
Tu dostałyśmy uroczy gadżecik od równie uroczej pani Izy (mam nadzieję,że z imieniem nie pokręciłam).

środa, 27 października 2010

Pomysły.

Co prawda jakby , nie okres na jajka ale p. Jadzia postanowiła zrobić wielkanocnie na strusiej wydmuszce. Motyw ponadczasowy nie osadzający nas w konkretnym terminie więc tak na prawdę pora roku nie ma znaczenia. Do tego przepiękna buteleczka w motywy dziecięce. Tłem do prac jest oczywiście autorka p. Jadzia. Pozdrawiamy;)



piątek, 15 października 2010

Techniki postarzania.

Koleje warsztaty. Ty razem ćwiczylismy kilka technik postarzania schabby, farby olejne i preparat antiqum. Z każdą techniką nasze pudełko ształało sie o kilkanaście lat osiągając efekt ostateczny:


środa, 13 października 2010

Warsztaty jubilerskie.

Tuż przed samym plenerem odbyły się warsztaty jubilerskie. Warsztaty poprowadził p. Olaf Kamiński. Oj działo się, działo. Pan Olaf doskonale sobie radził prowadząc warsztaty i zabawiając panie różnymi opowiastkami. Okazało się, że z pozoru prostych koraliczków, mogą powstać fajne rzeczy. Właściwie ogranicza nas tylko wyobraźnia.



niedziela, 10 października 2010

Grotniki 2010.

Kolejny plener przeszedł do historii. Tym razem bawiliśmy (w sensie dosłownym i w przenośni)w Grotnikach. Dnie były piękne słoneczne, nocki niestety zimne. Rozgrzewała nas twórcza atmosfera, doborowe towarzystwo, humory, kawa z zagęszczaczem, brokacik;). Niektóre z warsztatów przeradzały się w istną burzę mózgów (tak więc ja też się nauczyłam). Pomysł Ali na wykonanie bombki, szybko podchwyciła Hania i one zostały matkami chrzestnymi miasteczek w bombkach. Ola zawsze wycinała najszybciej przez co Kasia dostawała stresa. Agnieszka dzielnie ukończyła ciemny spód pudełka. Monia ze Zbyszkiem fajnie się przekomarzali.Jola przywiozła świetne ciasto. Były kursy szydełkarskie (zasługa Izy).Bogusia wpadła się zrelaksować. Wieczorem Grażynka masażami nas leczyła z różnych dolegliwości.
Atrakcją nieplanowaną tego pleneru (bo takowe muszą być)była kocia rodzinka. Tu opiekę roztoczyła Jola.
Wszyscy się wspierali i wzajemnie pomagali. I oto chodzi.
Dziekuję Kochani za wspaniale spędzony czas.














wtorek, 5 października 2010

Totalny brak czasu.

Co widać po blogu, bo nie mam kiedy zrobić nawet zdjęć, że nie wspomnę o obróbce. Myśli zaprzątnięte zbliżającym się plenerem i schizą, czy aby na pewno wszystko wzięłam. Lista sporządzona i odhaczona już z milion razy. Mimo to wciąż niepewność. Z takich wpadek to zapomniałam kiedyś na warsztaty suszarek. Na szczęście udało mi się jeszcze po nie wrócić i zdążyłam ze wszystkim.
Tutaj kolejny wieszaczek, który robiłam na zamówienie. Trwało to bardzo dłługo z powodu j.w. Pozdrawiam przemiłą właścicielkę.

wtorek, 28 września 2010

Wieszaczek dla dziewczynki.

Tym razem pokazuję wieszaczek dla dziewczynki (kilka postów wcześniej był dla chłopca) Serweteczka, urocza, naklejona po całości na wieszaku, całość lekko spatynowana. I formatka motyka.

czwartek, 23 września 2010

Słodkich snów.

Aby w spokoju usiąść przy komputerze i coś napisać potrzebuję chwili spokoju (czytaj:uśpić rodzinę). Nikt mi wtedy nie przeszkadza, nikt nic nie chce. Często więc pory przy, których mogę coś napisać są późnonocne. Tym razem udało mi się dosyć wcześnie, ale że dzień się znacząco skrócił można powiedzieć, że już późna noc. To jest pudełko, które zaczęłam robić na pokazie, i w końcu dokończyłam już w samotności. Są tu szablony, decoupage trójwymiarowy.





Zatem,kochane, ja idę spać, a Wam życzę słodkich snów.

wtorek, 21 września 2010

Jesienne przetwory i Pierrot.

Czas goni.Doba przydałaby się dłuższa o kilka godzin. Dopada mnie przesilenie jesienne,czy co. A tu dni coraz krótsze i coraz gorzej się wstaje. Nie wiem czy to moje subiektywne odczucia, czy też tak teraz macie. A tu jeszcze pomidorki do włożenia w słoiki, jeszcze czekają ogórki na sałatkę no i sąsiadka przyniosła wiadro śliwek. Szkoda aby się zepsuło więc walczę i przynoszę słoiki z piwnicy, które cały rok wynosiłam z kolei do piwnicy. Lubię póżniej patrzeć jak gotowe przetwory stoją sobie na półce. Jak ktoś kiedyś mądrze powiedział takie:'lato zamknięte w słoikach'.
W Kufrze też teraz mam odrobinę czasu na twórcze wyżywanie się.
To jest Pierrot autorstwa Miry Fujity wytrawiony przeze mnie z papieru. Pierroty autorstwa tej pani szalenie mi się podobają. Przede wszystkim mają piękne oczy. Demonstrowałam wytrawianie papieru na ostatnim pokazie. Z boku pudełka jest odciśnięty szablon z pastą strukturalną.