wtorek, 16 listopada 2010

Ciemne tło.

Decoupage na ciemnym tle robi wręcz piorunujące wrażenie. Jak jest praca dobrze wylakierowana przypomina chińską lakę. Niestety nie przejdą tutaj żadne niedociągnięcia. Na ciemnym tle wszystko widać. Tak więc prace wychodzą pięknie, ale trzeba je robić bardzo starannie. Odpowiedzią na żmudne lakierowanie jest żywica szkląca. Wylewamy tylko raz i po zaschnięciu mamy efekt szyby. Tutaj praca p. Bożenki właśnie z żywicą.

czwartek, 11 listopada 2010

Szczotki.

Jakieś dwa tygodnie temu byłam na warsztatach wyjazdowych w Tomaszowie. Miałam poprowadzić warsztaty z wytrawiania papieru. Długo się zastanawiałam jaki przedmiot ozdobić. Ponieważ na warsztaty przychodzą głównie kobiety wpadłam na pomysł aby ozdobić bardzo osobistą i jednocześnie użytkową rzecz - szczotkę do włosów.
Szczotki dodatkowo zostały ozdobione przecierkami w stylu shabby po bokach.
Zrobiłyśmy całą masę szczotek. Pozdrawiam serdecznie wszystkie panie z Tomaszowa.


poniedziałek, 8 listopada 2010

Barok.

Tu prezentuje pudełko, którę robiłam już jakiś czas temu. Najpierw zrobione było wieczko. Demonstrowałam na nim na pokazie kraka dwuskładnikowego. Wieczko musiało odleżeć swoje, abym dorobiła spód. I w końcu jest. Scenka, kojarzy mi się, po moich ostatnich zwiedzaniach różnych pałaców, właśnie z barokiem. Dlatego spód wykończyłam na bogato min. złotą farbą.


czwartek, 4 listopada 2010

Torby.

Kolejne warsztaty z tkaniny. Prezentuję tu kilka prac z decoupage na tkaninach. Ostatnio się bardzo przekonuję do tkaniny. A jeszcze tyle możliwości.



O kurcze ale się rozpisałam...;)

środa, 3 listopada 2010

Pudełko różane.

Mam słabość do dzikiej róży. Przede wszystkim pięknie ona wygląda jeszcze piękniej pachnie. Ostatnio też, udało mi się kupić konfitury z dzikiej róży. Rano do świeżych bułeczek lub do popołudniowej, leniwej kawki, pycha.
Nie ma więc w tym nic dziwnego, że motyw ten należy do moich ulubionych. Przede wszystkim pięknie wychodzi, pasuje kolorystycznie prawie do wszystkiego i jest bardzo wdzięczny do cieniowania. Tutaj zastosowałam go na pudełku-toaletce. Całość jest z góry postarzona krakiem dwuskładnikowym dodakowo nałożone są elenety wypukłe z pasty strukturalnej.


sobota, 30 października 2010

Hellowen.

Małe przedmioty są urocze. Czasem zbieram , czasem dostaję i za każdym razem cieszą. W naszej kulturze to święto wygląda, jak dla mnie, trochę dziwacznie.Przejmujemy pomału wszystko z zachodu.
Tu dostałyśmy uroczy gadżecik od równie uroczej pani Izy (mam nadzieję,że z imieniem nie pokręciłam).

środa, 27 października 2010

Pomysły.

Co prawda jakby , nie okres na jajka ale p. Jadzia postanowiła zrobić wielkanocnie na strusiej wydmuszce. Motyw ponadczasowy nie osadzający nas w konkretnym terminie więc tak na prawdę pora roku nie ma znaczenia. Do tego przepiękna buteleczka w motywy dziecięce. Tłem do prac jest oczywiście autorka p. Jadzia. Pozdrawiamy;)



piątek, 15 października 2010

Techniki postarzania.

Koleje warsztaty. Ty razem ćwiczylismy kilka technik postarzania schabby, farby olejne i preparat antiqum. Z każdą techniką nasze pudełko ształało sie o kilkanaście lat osiągając efekt ostateczny:


środa, 13 października 2010

Warsztaty jubilerskie.

Tuż przed samym plenerem odbyły się warsztaty jubilerskie. Warsztaty poprowadził p. Olaf Kamiński. Oj działo się, działo. Pan Olaf doskonale sobie radził prowadząc warsztaty i zabawiając panie różnymi opowiastkami. Okazało się, że z pozoru prostych koraliczków, mogą powstać fajne rzeczy. Właściwie ogranicza nas tylko wyobraźnia.



niedziela, 10 października 2010

Grotniki 2010.

Kolejny plener przeszedł do historii. Tym razem bawiliśmy (w sensie dosłownym i w przenośni)w Grotnikach. Dnie były piękne słoneczne, nocki niestety zimne. Rozgrzewała nas twórcza atmosfera, doborowe towarzystwo, humory, kawa z zagęszczaczem, brokacik;). Niektóre z warsztatów przeradzały się w istną burzę mózgów (tak więc ja też się nauczyłam). Pomysł Ali na wykonanie bombki, szybko podchwyciła Hania i one zostały matkami chrzestnymi miasteczek w bombkach. Ola zawsze wycinała najszybciej przez co Kasia dostawała stresa. Agnieszka dzielnie ukończyła ciemny spód pudełka. Monia ze Zbyszkiem fajnie się przekomarzali.Jola przywiozła świetne ciasto. Były kursy szydełkarskie (zasługa Izy).Bogusia wpadła się zrelaksować. Wieczorem Grażynka masażami nas leczyła z różnych dolegliwości.
Atrakcją nieplanowaną tego pleneru (bo takowe muszą być)była kocia rodzinka. Tu opiekę roztoczyła Jola.
Wszyscy się wspierali i wzajemnie pomagali. I oto chodzi.
Dziekuję Kochani za wspaniale spędzony czas.